29 Marzec, 2016 Autor: macem Kategoria: General Klucze: Metoda Warknego

Zaburzenia ośrodkowego przetwarzania i automatyzacji jako podstawowa przyczyna trudności w czytaniu i pisaniu. “Unifikująca przyczyna dysleksji i dysfazji”.

Najnowsze badania wskazują, że przyczyną dysleksji są zaburzenia ośrodkowego przetwarzania bodźców słuchowych i wzrokowych. Trening zaproponowany przez Warnkego optymalizowany przez takie urządzenia jak Brain-Boy Universal nakierowany jest na przyczyny dysleksji, a nie na jej objawy - efekty są zatem o wiele większe niż w przypadku tradycyjnych metod (na zdjęciu autor metody Fred Warnke).

Około tysiąc niemieckich logopedów oraz innych profesjonalistów zajmujących się pacjentami z dysleksją lub dysfazją, zarówno dziećmi jak i dorosłymi, korzysta ze specjalnego narzędzia diagnostyczno-terapeutycznego jakim jest “metoda Warnkego”. Podstawą tej metody jest krótka diagnoza dotycząca podstawowych funkcji ośrodkowego układu nerwowego. Informacje na temat tej metody propagowane są w trakcie dwu- lub trzydniowyh seminariów odbywających się corocznie w Niemczech. Poniższy tekst zawiera informacje na temat metody Warnkego w odniesieniu do najnowszych wyników badań naukowych.

W Polsce wg różnych szacunków problem dysleksji dotyczy 10-15% dzieci w wieku szkolnym.

Obecnie uczeń uważany jest za dyslektyka, jeśli występują u niego poważne deficyty w zakresie czytania i pisania w porównaniu do innych uczniów, mimo przynajmniej przeciętnego ilorazu inteligencji jak i dostępu do szkolnych materiałów i pomocy. Teorie dotyczące przyczyny tego zaburzenia to praktycznie niewyczerpane źródło sporów i dyskusji. Niemniej jednak na przestrzeni lat, dzięki szeregu przeprowadzonym badań, coraz więcej naukowców dochodzi do wniosku, że przyczyną tego zaburzenia są deficyty automatyzacji, tj. te, które dotyczą głownie procesu przetwarzania w ośrodkowym układzie nerwowym bodźców wzrokowych i słuchowych. Przyjrzyjmy się zatem współczesnej wiedzy dotyczącej zautomatyzowanych procesów widzenia i słyszenia.

Przygotowania do osiągnięcia zdolności mówienia rozpoczynają się już w czasie 28 tygodnia ciąży. Wówczas płód zaczyna słyszeć dźwięki docierające z otoczenia, mimo, że ściszone są one o ok. 30 dB (A) i mają wysoką częstość, powyżej 1000Hz. Przy pomocy specjalnego narzędzia diagnostycznego (MMN) możliwe okazało się wykazanie, że zdrowe dzieci urodzone między 30 a 35 tygodniem życia, są w stanie rozróżniać dźwięki na poziomie podświadomym. Udowodniono, że nowonarodzone dzieci potrafią rozpoznawać melodie, które poznały w ostatnim trymestrze ciąży. W wieku dwóch miesięcy niemowlę potrafi rozróżnić ważne dźwięki jak b-d-g-k-p-t. W wieku ośmiu miesięcy są w staniem konstruować pozbawione znaczenia kombinacje sylab jak i rozpoznawać słowa, które usłyszały kilka dni wcześniej. W wieku dwóch lat, dziecko potrafi dokonać gramatycznej oceny prezentowanego mu zdania, mimo, że samo jeszcze nie potrafi się tą wiedzą posługiwać. Taki proces rozwoju zdolności słyszenia sugeruje wiele ważnych wniosków:

Wszystkie te procesy o najwidoczniej genetycznym podłożu zależne od środowiska kulturowego zachodzą u rozwijających się dzieci całkowicie automatycznie i podświadomie. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy rozwój dziecka nie jest zaburzony. U dzieci dochodzi zatem do rozwoju wewnętrznych próbek elementów fonemów, morfemów, elementów semantycznych i syntaktycznych. Dzięki tym wewnętrznym reprezentacjom oraz modelom mowy z jakimi ma do czynienia dziecko (a pochodzącymi głównie od rodziców), dziecko potrafi wypracować zautomatyzowaną zdolność językową adekwatną do wieku przy minimalnych związanych z tym trudnościach. Na tej podstawie dziecko uczy się prawidłowo czytać na poziomie grafemów i morfemów przy pomocy metody analityczno-syntetycznego czytania w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Dzięki zdolności rozróżniania całego szeregu słów z grafemów dzieci te nie mają problemów z wypracowaniem poprawnego pisania i wymowy w sposób w pełni zautomatyzowany.

Całkowicie inna sytuacja ma miejsce u dzieci, które nie miały szczęścia osiągnięcia opisanych wyżej zdolności. Przyczyny tego mogą być rozmaite (i mają miejsce głównie w pierwszym roku życia dziecka):

Jest całkiem możliwe, że istnieją czynniki genetyczne sprzyjające prawdopodobieństwu infekcji ucha związane z deficytem immunoglobulin A w okolicy gardła i błon śluzowych jamy ustnej. U dzieci takich często pojawiają się deficyty rozwojowe mowy oraz równocześnie strategie kompensacyjne, które pomagają im uporać się z nimi. Polegają one głównie na uczeniu się całych słów a nie fonemów. Dzieci te wykorzystują takie strategie w szkole by wydobyć odpowiedni kontekst z natłoku informacji. Uczą się rozpoznawania znaczenia słów poprzez przyglądanie się ostatniej i pierwszej literze wyrazu; bądź przez uczenie się kształtu wyrazu. Nie mają dokładnego obrazu kolejności liter w wyrazie; zamiast tego, starają się ponownie odtworzyć ze słuchu brzmienie dźwięku, by go zapisać. A ponieważ tylko w 40 do 50 procent przypadków europejskich języków wymowa jest identyczna jak pismo, prowadzi to do wielu błędów.

Jednak tylko w niewielkiej liczbie przypadków rodzice orientują się, że opisany łańcuch reakcji jest odpowiedzialny za problemy ich pociech związane z pisaniem i czytaniem. Przeprowadzenie badań wszystkich dzieci pod kątem ośrodkowego przetwarzania informacji przez instytucje foniatryczno-audiologiczne, jest niewyobrażalne do przeprowadzenia choćby ze względów finansowych. Z resztą nawet ten rodzaj badania niekoniecznie wskazuje na związane w tym deficyty automatyzacji, zwłaszcza, że dzieci inteligentne wypracowują sposoby kompensacji, a z badań wynika, iż ich wyniki w związku z tym mogą się ogromnie różnić z dnia na dzień.

 

2. Procedura badania

W celu określenia maksymalnie dużej liczby deficytów w jak najkrótszym czasie tak, by wykorzystać zdolność dziecka do koncentracji, opracowano selektywny “test typowego ośrodkowego przetwarzania informacji”. Test ten okazał się być skuteczny w ponad tysiącu przypadków. Przed tym badaniem dokładnej ocenie musza być poddane obwodowe funkcje wzrokowe i słuchowe. Sam test Warnkego jest przeprowadzany przez profesjonalistę w obecności rodzica i dziecka. Rodzice mogą prześledzić procedurę krok po kroku zapoznając się z deficytami dziecka. Poniższe zdolności to elementy testu Warnkego:

2.1. Różnicowanie interwałów dźwiękowych

2.2. Koordynacja wzrokowo-motoryczna

2.3. Odruch fiksacji wzroku

2.4. Słyszenie kierunkowe

2.5. Fuzja binokularna

2.6. Pamięć krótkoterminowa

2.7. Próg kolejności (bodźców wzrokowych i słuchowych)

2.8. Różnicowanie spółgłosek

2.9. Test pseudo czytania.

Zależnie od wyników testu niezbędne mogą okazać się dalsze badania neurologiczne lub audiologiczne. Ten moment staje się punktem wyjścia do wypracowania odpowiedniego schematu treningowego.

 

3. Skuteczność treningu

Pierwsze wyniki metody Warnkego pochodziły od rodzin, które same, bądź z pomocą terapeutów, wykorzystywały tę metodę każdego dnia. Z czasem coraz więcej informacji pochodziło z doświadczeń audiologów, pediatrów i logopedów, którzy stosowali te metodę w swej terapii. Do chwili obecnej w Niemczech około 1000 instytucji wykorzystuje metodę Warnkego w pomocy dzieciom z deficytami ośrodkowego przetwarzania informacji i automatyzacji.

Ważnym elementem treningu jest urządzenie Brain-Boy Universal, które umożliwia wykonywanie ćwiczeń w domu. Ćwiczenie z wykorzystaniem Brain-Boy Universal zaburzonych funkcji ośrodkowego układu nerwowego jest znakomitym uzupełnieniem każdej formy terapii dysleksji i dysgrafii.

Żegnajcie korepetycje?

Fred Warnke i Hartwig Hanser Polska wersja niemieckiego artykułu opublikowanego w niemieckim czasopiśmie naukowym „Gehirn und Geist” (1/2004)

Dysleksja
Żegnajcie korepetycje?

Z najnowszych badań wynika, że u dzieci z dysleksją mamy do czynienia z deficytami związanymi z percepcją oraz wykonywaniem ruchów. Dobra informacja: można skutecznie zminimalizować ich wpływ.
Fred Warnke i Hartwig Hanser

W słuchawce Fabian słyszy szybko następujące po sobie trzy dźwięki: pip – pip – piiip. Bez wahania dziewięciolatek przyciska prawy przycisk urządzenia, które swoim wyglądem przy-pomina grę. „Świetnie” otrzymuje pochwałę od urządzenia i po krótkiej przerwie urządzenie generuje kolejną sekwencję dźwięków. Fabian ma dysleksję. By pokonać trudności związane z tym zaburzeniem Fabian bierze udział w spotkaniach eksperymentalnej grupy wsparcia, w trakcie których testowane jest nowe urządzenie. Przy pomocy tzw. Brain-Boy® Universal, dzieci ćwiczą bawiąc się, różne podstawowe funkcje układu nerwowego – w tym przypadku na przykład zdolność do rozpoznawania różnych sekwencji dźwiękowych.

Karuzela akustyczna – dodatkowy trening lateralizacji poprawił zdolności pisania o 42.6 procent.

„Pip – pip – piiip”. Raz jeszcze Fabian naciska właściwy przycisk; urządzenie odpowiada „Super”. Tym samym chłopak o niebo prześciga swoją grupę w zakresie funkcji określanej jako „próg różnicowania sekwencji dźwiękowych”. Teraz Fabian wybiera kolejną z siedmiu gier Brain-Boy® Universal, które dotyczą funkcji układu nerwowego związanych z procesami słyszenia, widzenia oraz zdolności motorycznych. Około 100 tysięcy dzieci w Niemczech, podobnie jak Fabian, ma poważne trudności w czytaniu i pisaniu. Około jedna trzecia z nich – tj. około 4 procent w każdej grupie wiekowej – cierpi z powodu wrodzonych, prawdopodobnie genetycznie uwarunkowanych trudności w czytaniu i pisaniu. W przypadku kolejnych siedmiu procent każdej grupy wiekowej trudności te wynikają z innych okoliczności, jak na przykład przejściowa głuchota w okresie niemowlę-cym wynikająca z częstych zapaleń ucha środkowego. U wszystkich jednak dzieci niezależnie od przyczyny mamy do czynienia z jedną wspólną cechą: ich umiejętność czytania i pisania nie rozwijają się w pełni. Przy tym eksperci zgadzają się, ze trudności te nie wynikają z niedostatków inteligencji, czy niewłaściwie prowadzonych zajęć szkolnych. Co jest ich przyczyną oraz jak odpowiednio stosować nowe specyficzne formy terapii jest wciąż przedmiotem dyskusji.

Do chwili obecnej wielu terapeutów było przywiązanych do środków, które wydawały się być skuteczne w przeszłości. W Niemczech na przykład, za pierwszy rozsądny krok w terapii dysleksji uważa się zapewnienie dziecku dodatkowych lekcji. Główna przesłanka takiego postępowania zakłada niejako, że „czytać można nauczyć na drodze czytania, a pisania na drodze pisania”. Poza nieustannym treningiem tych umiejętności dzieciom „wbija” się do głów szereg reguł gramatycznych. Doprowadziło to do niespotykanego wcześniej rozwoju przemysłu korepetycyjnego. Firmy i organizacje działające w skali krajowej, z subsydiami i rocznymi obrotami rzędu dziewięciocyfrowych liczb, utrzymują się w zasadzie z trudności dzieici w uczeniu się. Jednak, nawet najbardziej zagorzali zwolennicy i praktycy takiego podejścia w terapii, przyznają, że dzieci muszą sprostać długiemu i pracowitemu procesowi, wymagającemu dużego stopnia wytrwałości. Prowadzone w tym duchu przez psychiatrów dziecięcych, Helmuta Remschmidta oraz Gerda Schulte-Körne z Uniwersytetu w Marburgu, badania wykazały, że konwencjonalny sposób terapii musi być prowadzony przez minimum dwa lata by uzyskać wy-mierne efekty uczenia się. Badania prowadzone w ostatnich latach nad przyczynami dysleksji okazały się być niezwykle owocne, gdy wskazano na szereg powiązań między dysleksją z jednej strony, a zaburzeniami podstawowych funkcji układu nerwowego. Te dzieci mają najczęściej trudności z rozróżnianiem dźwięków o różnych tonach bądź też mają trudności z dokładnym postrzeganiem kolejności zdarzeń dźwiękowych – podobnie jak czas, który oddziela samogłoski i spółgłoski w słyszanych sylabach. Osoby z takimi trudnościami często szukają odpowiednich słów i potrzebują więcej czasu na wybór jednej z możliwych alternatyw.

Dla celów poprawy wymowy dźwięków zgodnie z tym, skuteczne byłoby skoncen-trowania się na jednej z zaburzonych funkcji – jak uważają niektórzy naukowcy. Niestety takie przekonacie okazało się fałszywe. Jedno z ostatnio przeprowadzonych przez Dagmarę Be-rwanger z Ludwig-Maximilians-University of Munich badań wykazało, że wymowa dźwię-ków przez dzieci dyslektyczne nie ulegnie poprawie nawet o trochę, jeśli ćwiczyć się będzie samą tylko funkcję rozpoznawania kolejności dźwięków. Psycholog z Uniwersytetu w Sheffield, Roderic Nicolson, postrzega trudności w czy-taniu i pisaniu jako wierzchołek góry lodowej różnych deficytów, które występują na kilku poziomach. Tak na przykład kompetencje w zakresie rozumienia mowy można by podzielić na pięć poziomów, które są wzajemnie od siebie zależne (patrz ilustracja na kolejnej stronie). Proces rozumienia zdań zależy od rozumienia pojedynczych słów, których rozumienie z kolei zależy od postrzegania sylab i pojedynczych dźwięków. Wreszcie, na najniższym poziomie tej piramidy podświadomie i całkowicie automatycznie dokonujemy analizy m.in. porządku chronologicznego i wysokości słyszanych dźwięków – są to tzw. funkcje podstawowe. Wg Nicolsona, słabym punktem tej grupy dzieci jest właśnie zaburzenie tych funkcji podstawowych, które z kolei wpływają na te wyższe poziomy. Powód tego jest taki, że wyso-ka zdolność różnicowania kolejności dźwięków jest podstawowa dla zdolności rozróżniania „d” od „t”, „b’ od „p” czy „q” od „k”. Tylko wtedy, gdy jednoznacznie może być zidentyfi-kowana częstość dźwięku, spółgłoska może być właściwie rozpoznana. Brytyjski psycholog uważa, że deficyty funkcji podstawowych występują u dzieci dyslektycznych w zakresie zdolności motorycznych i widzenia. Dzieci reagują często wolniej jeśli zostaną poproszone o naciśnięcie określonego przycisku w kontekście specyficznego znaku. I wiele z nich zmaga się z trudnościami jeśli mają synchronicznie pstrykać palcami zgodnie z pojawiającymi się dźwiękami, raz z prawej, raz z drugiej strony. Mają także trudności z widzeniem dynamicz-nym (podążanie wzrokiem za obrazem) , które niestety jest opanowane w mniejszym zakresie w porównaniu do ich rówieśników (patrz Gehrin & Geist 4/2003, str. 72).

Osiem najważniejszych funkcji podstawowych:

Często takie trudności są niezauważalne do czasu, gdy dzieci dokonują kompensacji tych zaburzeń na innych poziomach. Na przykład, chłopiec nie może zrozumieć niektórych słów, ponieważ nie może rozróżnić pewnych dźwięków. Zawsze szybko dokonuje szybkiej oceny, które słowo mogłoby być najodpowiedniejsze i które z nich najlepiej pasowałoby do kontekstu (patrz tabela po lewej). Jednak cena takiego postępowania jest wysoka, gdyż takie dzieci muszą zaangażować w taki proces znaczną część swojej inteligencji. Zatem bardziej odpowiednie wydaje się być skierowanie uwagi na źródła tych problemów – tak szybko jak to tylko możliwe. Paula Tallal zajmująca się procesami neuropoznawczymi z Rutgers University w New Jersey oraz Michael Merzenich z University of California w San Francisco zgadzają się z taką opinią. Opracowali oni program komputerowy „Fast for word language", który przerywa za-burzony rozwój tych funkcji u dzieci w wieku przedszkolnym lub dzieci uczęszczających do pierwszych klas szkół podstawowych. W sposób zabawowy program ten ćwiczy wszystkie funkcje podstawowe i równocześnie integruje wyższe funkcje. Celem większości zadań jest rozróżnianie wysokości tonów, dźwięków czy sylab. Kolejne ćwiczenia dotyczą słów i zdań. W tym przypadku dzieci są proszone o rozróżnianie podobnie brzmiących słów, jak na przykład „kanka’ i „bańka” lub wskazać błędy gramatycz-ne. I istotnie: po połączeniu takiego treningu umiejętności dzieci w prawidłowego mówienia i rozmawiania poprawiają się istotnie. Przy pomocy czynnościowego rezonansu magnetycznego okazało się możliwe udo-wodnienie, że taki trening powoduje zmiany aktywności fal mózgowych dzieci dyslektycz-nych, u których określone obszary charakteryzują się odmiennym profilem aktywności w po-równaniu do ich rówieśników. Okolice lewej półkuli mózgu, które zwykle odpowiedzialne są za rozumienie mowy są o wiele mniej aktywne u dzieci dyslektycznych, jeśli są one proszone o rozróżnienie sylab takich jak „ga” i „ka”. Psycholog kliniczny Jashua Breier z University of Texas odkrył ostatnio, że po krótkim opóźnieniu, dochodzi o wzrostu poziomu aktywności w równoległych regionach po prawej stronie. Z kolei Fin Romi Guttorm wykazał, że u dzieci pochodzących z rodzin dyslektycznych, proces słyszenia dźwięków zachodzi raczej po prawej niż lewej stronie.

Małe wskazówki z Brain-Boy® Universal

To jest dokładnie ta zmiana jaka dokonuje się pod wpływem ćwiczeń generowanych przez Fast-for word-language: po sześciu tygodniach codziennego, stuminutowego treningu, doszło do normalizacji aktywności mózgu w czasie testów językowych – badania Elise Tem-ple z Californian Stanford University. Odpowiednie regiony lewej półkuli, które na początku reagowały tylko w niewielkim stopniu, zaczęły reagować prawie tak szybko jak u dzieci bez dysleksji. Kiedykolwiek chodzi o poprawę czytania, nawet niewielki element hierarchicznej pię-ciopoziomowej struktury kompetencji językowej, może mieć olbrzymie skutki. Wg Elizabeth Aylward z University of Washington w Seattle, trening czytania trwający tylko przez trzy tygodnie, koncentrujący się na poziomie sylab i wyrazów, prowadził do istotnej normalizacji aktywności mózgu dzieci dyslektycznych. Podobne wyniki uzyskano przy pomocy kompute-rowego treningu funkcji podstawowych rozpoznawania wysokości tonów, czasu trwania dźwięków i ich głośności, które były stosowane przez Fina Teija Kujala z University of Helsinki. I znów, poza poprawą zdolności czytania, udowodniono także wystąpienie zmian w korze słuchowej. W przypadku tej neuronalnej adaptacji najważniejszy dla rozumienia mowy wydaje się być trening funkcji podstawowych. Jednak w ten sposób nie dochodzi do poprawy w zakresie poprawnego pisania. W tym celu, konieczne wydaje się być włączenie do treningu procesów słyszenia i widzenia także funkcji motorycznych. Obecnie metoda nowych treningów – stosowanych zwłaszcza w coraz większym stop-niu w Niemczech – uwzględnia te odkrycia i obserwacje. Po pierwsze diagnozowanych jest siedem ważnych funkcji podstawowych, których rozwój jest zwykle zaburzo-ny u dzieci dyslektycznych. Następnie, przy pomocy Brain-Boy® Universal, który oferuje możliwość treningu ośmiu funkcji w sposób zabawowy, rozpoczyna się właściwy trening. Naprzemiennie pojawiają się cykle treningowe nie oceniane oraz oceniane przez urządzenie na skali „ok. – tak – dobrze – świetnie – super”.

Istotnym elementem tego urządzenia jest fakt, że w każdym cyklu treningowym – w momencie gdy dziecko podejmuje decyzję – urządzenie dostarcza wskazówkę umożliwiającą udzielenie właściwej odpowiedzi, poprzez wskazanie migającą diodą przycisku, który należy przycisnąć.
W celuj sprawdzenia czy ten program wywołuje długotrwale efekty, w 2002 roku, psycholog Uwe Tewes z Uniwersytetu Medycznego w Hanowerze, przeprowadził kontrolo-wane badanie dzieci dyslektycznych w trzech różnych szkołach. Najpierw dzieci poddawane były standardowej diagnostyce umiejętności pisania przy pomocy testu DRT-3, w czasie którego dzieci musiały wpisać brakujące słowa oraz szeroko wykorzystywany test inteligencji (HAWIK-III), który bada ogólną zdolność dzieci do koncentracji uwagi. Badano także siedem najważniejszych funkcji podstawowych.

Akustyczna karuzela

Następnie rozpoczął się właściwy trening. Podczas gdy jedna z tych trzech grup poddana była konwencjonalnej formie terapii, pozostałe dwie grupy poddane były treningowi z wykorzystaniem Brain-Boy®Universal. Jedna z tych dwóch grup dodatkowo ćwiczyła „zlateralizowane synchroniczne czytanie”: w tym przypadku dziecko słyszało tekst w słuchawce i równocześnie czytało go na głos, który słyszało tylko w swoich słuchawkach. Sztuczka tego ćwiczenia polega na tym, że głos czytającego tekst, jak i własny głos dziecka stale wędrowały w słuchawkach od jednego do drugiego ucha. Kiedy dziecko słyszało głos czytającego w lewym uchu, swój głos słyszało w prawym i uchu i odwrotnie. Celem generowania takiej akustycznej karuzeli jest poprawa koordynacji międzypółkulowej, która jest zaburzona u dzieci dyslektycznych. Taka hipoteza została potwierdzona między innymi, w badaniu przeprowadzonym przez Nathalie Badian z Harvard University w Cambridge. Wg tej badaczki, dzieci mające trudności z czytaniem, mają trudności z synchronicznym stukaniem prawą i lewą ręką zgodnie z rytmem metronomu. W tym sensie przypominają one pacjentów z "rozdwojeniem" mózgu, u których ma miejsce podział połączeń między dwoma półkulami w obrębie ciała modzelowatego. Zatem nie jest przypadkiem to, że to neuronalne połączenie jest zwykle słabiej rozwinięte u dzieci z dysleksją.

Po łącznie 48 godzinach treningów, odbywających się na przestrzeni ponad 4 miesięcy, wszystkie dzieci z badania Tewesa, zostały poddane ponownej ocenie wg schematu zastosowanego na początku badania. Wyniki były jednoznaczne: podczas gdy w grupie kontrolnej biorącej udział w tradycyjnych lekcjach dodatkowych, poprawę wyników odnotowano tylko w teście wymowy (DRT-3) o 6.8 procenta, to w grupie wykonującej treningi tylko z wyko-rzystaniem Brain-Boy® odnotowano 18.9 procentową poprawę. Wreszcie w przypadku trzeciej grupy, która dodatkowo została poddana treningowi lateralizacji, poprawa była imponu-jąca – 42.6 procent! Przebadano także siedem funkcji podstawowych, jak i ogólny poziom uwagi dzieci, których poziom wzrósł w tej grupie o podobny odsetek. „Sprawdziliśmy wszystkie kryteria jakościowe i udowodniliśmy zarówno pedagogiczne jak i psychologiczne znaczenie taj procedury. Zatem po raz pierwszy mamy dowód, że taki trening poprawia ośrodkowy proces przetwarzania informacji jak i ma dodatkowy wpływ na umiejętność czytania” podsumował wyniki badań profesor Tewes. W chwili obecnej psycholog z Hanoweru zajmuje się funkcjami podstawowymi u dorosłych i bada w jakim zakresie te funkcje zmieniają się w różnych grupach wiekowych. Dostępne w tej chwili badania pokazują, że te zdolności zmniejszają się od około 20 roku życia, chyba, że poddane są one treningowi. Oznacza to, że ośrodkowy proces przetwarzania procesów słuchowych dwudziestosiedmiolatka odpowiada poziomowi sześciolatka.
Także dla dorosłych

Jeśli wyniki te zostaną potwierdzone w prowadzonym obecnie badaniu, osoby dorosłe mogłyby rozważyć włączenie treningów z wykorzystaniem Brain-Boy®Universal. W ten sposób mogłyby pozytywnie skompensować rozpoczynający się proces stępienia słuchu na drodze bardziej dokładnego przetwarzania bodźców słuchowych i tym samym opóźnić czas konieczności skorzystania z aparatów słuchowych. Ale nie jest to jedyny pozytywny efekt – są pierwsze wskazówki, że w ten sposób można poprawić ogólną plastyczność mózgu. Któż nie chciałby zagrać w taką grę?
Fred Warnke jest niezależnym naukowcem, który wniósł na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat ogromny wkład w sposób w jaki leczona jest Niemczech dysleksja. Hartwig Hanser jest wydawcą niemieckiego pisma naukowego „Gehirn & Geist”.

Na zdjęciu: Fred Warnke i Rafał Sztembis, Wedemark, 12.2006.